Jak wspominałam w poprzednim wpisie: Konferencja WroBlog i pierwsze urodziny bloga podczas konferencji mieliśmy okazję zwiedzać Afrykarium w wyjątkowym towarzystwie – naszym przewodnikiem był sam dyrektor wrocławskiego ZOO Radosław Ratajszczak. Zanim jednak ruszyliśmy na obchód, mieliśmy wykład, podczas którego opowiadał wyjątkowe historie o ZOO, Afrykarium, a także o zwierzętach i projektach jakie ZOO wspiera na całym świecie. Potem przyszedł czas na pytania, no i padło takie:

Cała prawda o sarnach - sarna

Wybredność sarn trochę nas zaskoczyła, a już na pewno ton naszego wykładowcy ; ). Pan Radosław okazał się człowiekiem, który nie miał najmniejszego problemu dogadania się z tłumem blogerów ; ). Dzięki temu całość wycieczki była jeszcze bardziej wspaniała. Żałuję, że całości nie nagrywaliśmy, każdy wyniósł by z tego ciekawą wiedzę.

W tym miejscu kolejny raz chcę podziękować pracownikom ZOO za tak miłe ugoszczenie nas. Naprawdę było niesamowicie. Zwiedzenia Afrykarium, tylko w naszym gronie było wyjątkowym przeżyciem. Nie mogę jednak odżałować przegapienia karmienia lemurów! Może kiedyś jeszcze trafi mi się taka okazja ; ). Trzymam kciuki!

Sarna?

Nie wiem na ile mieliście stycznośc z naszymi leśnymi zwierzętami, ja akurat całkiem sporo. Mój wujek jest myśliwym, więc wycieczki do lasu były dość częste. Właściwie ogólnie miałam częsty kontakt ze zwierzakami, bo mój tata był ich pasjonatem. Normalne więc było, że w domu jednocześnie mieliśmy: psa, słowika, kanarka, żółwia lądowego, żółwia wodnego, króliki, myszoskoczka i chomika. Niektóre zostawały z nami dłużej, niektóre krócej. Mój tata bardzo chciał mieć słowika i podchodził do tematu 3 razy. Słowiki okazały się jednak również wybredne (jak sarna ; )) i zapewnienie im warunków do życia, w których przeżyją dłużej niż 3 miesiące nie było łatwym zadaniem. Tato się w końcu poddał. Inne zwierzęta, jak przykładowo żółw lądowy o pociesznym imieniu Korek, był z nami wiele lat, po czym odsprzedaliśmy go mojej koleżance z dzieciństwa. U nas był już za duży zwierzyniec, a moja siostra wyjeżdżała do USA.

Nawet nie pytajcie jak na to wszystko reagowała mama ; ) – szczególnie kiedy mój chomik uciekł z klatki (co mu zdarzało się co jakiś czas) i znalazł się w mojej szatce komunijnej, w dniu Pierwszej Komunii Świętej. Na szczęście Kuba (chomik) gniew mojej mamy przeżył i dożył prawdziwej chomiczej starości – miałam go ponad 4 lata.

Teraz został u mnie tylko psiak Kiba. Mieszka z moimi rodzicami. U mojej siostry powoli zaczyna się jednak robić mały zwierzyniec – od lat mają psa Chase, od kilku lat piękne akwarium z rybkami, a ostatnio do ich wesołej famili dołączył kot – Shadow.

A jakie u was panoszyły się zwierzaki? ; )

Pozdrowionka,
Smiley

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress