Urlopy mają to do siebie, że szybko się kończą. Bardzo szybko. Nawet te co trwają miesiąc. Chcąc nie chcąc muszę się znowu wbić w swój normalny, dość intensywny tryb życia. Przez najbliższe miesiące będę was jednak zarzucać tematami związanymi z moją podróżą!

People of New York

Podczas pobytu w USA odniosłam wrażenie, że Amerykanie, a szczególnie Nowojorczycy stanowią jednolitą, a jednocześnie różnorodną grupę. Osoby, które tam przyjeżdżają zaczynają szybko wchłaniać te sprzeczności. Wiem, brzmi to dość absurdalnie, ale tak w pewien sposób jest. Z jednej strony Nowojorczycy są niesamowicie zróżnicowani – ubierają się inaczej, mówią w inny sposób, mają ogromną ilość swoich własnych małych i większych dziwactw (na przykład pani wykrzykująca nadejście końca świata na środku ulicy). Z drugiej jednak strony w nich wszystkich widać ducha wolności, zadowolenia z życia i silną potrzebę dążenia do celu.

To poczucie wolności nie jest może tak widoczne na pierwszy rzut oka, ale jak chwilę z kimś porozmawiacie, to staje się to dość oczywiste. Prawdopodobnie zostało im to z przeszłości. W końcu to własnie na Wyspę Ellis w Nowym Jorku przyjeżdżali imigranci z całego świata w poszukiwaniu lepszego życia. Z nadzieją przemierzali ocean wierząc że za wielka wodą czeka ich wspaniała przyszłość. Czuli spełnienie już w momencie kiedy zostali przepuszczeni przez agentów imigracyjnych – przejrzano ich papiery, zbadano od góry do dołu i podpito pieczątkę w paszporcie. Czy tak naprawdę było? Oczywiście, że nie zawsze. Jednak ta wiara w wolność jest tam ciągle odczuwalna. Inną kwestią jest już czy rzeczywiście są tacy wyzwoleni. Ale to chyba temat na inny wpis.

Co zabawne centrum biznesowe Nowego Jorku zawsze wyobrażałam sobie jak w filmach typu Wall Street. Zapracowani do granic możliwości ludzie w garniturach, pędzący z miejsca na miejsce i wykrzykujący niezrozumiale dla mnie sformułowania finansowe. Tak pewnie po części jest, jednak z tego co zauważyłam zawsze znajdą czas na kawę i lunch, jak również na wskazanie drogi zagubionym turystom ;-). Polecam również dopytywanie się ich o dobre knajpy. Miałam okazję skosztować jednej wyśmienitej, o której żaden przewodnik nie wspomniał (jak na złość nie pamiętam jak się nazywała…)

Ta wolność o której pisałam wiąże się z drugą cechą: zadowoleniem i ogólnym pozytywnym nastawieniem. Nie ważne na kogo nie wpadłyśmy – bezdomny, policjant, muzyk, tancerz czy biznesmen wszyscy witali nas z uśmiechem na twarzy i chęcią pomocy, nawet jeżeli sami nie mieli wiele. Choć najczęściej okazywali się całkiem pomocni. Musze przyznać, że taka odmiana była całkiem miła. Główni ludzie, którzy mnie od czasu do czasu irytowali to inni turyści : ).

A może to tylko my miałyśmy szczęście takich ludzi spotykać? Bardzo możliwe : )

Powyższe cechy mają jednak pewne konsekwencje. Kiedy opowiadacie Amerykanom skąd jesteście i po co przyjechaliście do USA spotkacie się zaskoczeniem i podziwem. Musicie zrozumieć, że wielu z nich nigdy nie przekroczy granicy kraju, ba! granicy stanu. Młodzi Polacy czują ciągły niedosyt. Chcemy dokonać więcej, zmieniamy prace, miasta. Nosi nas po całym świecie. Planując urlop nie wiemy na który kraj się zdecydować, bo chcielibyśmy zobaczyć je wszystkie. Amerykanie rzadko mają takie potrzeby. Fakt faktem ich własny kraj jest na tyle duży, że zobaczenie wszystkiego zajmuje lata. Z drugiej jednak strony kiedy opowiadałam im o kraju Indian Navajo i Monument Valley, wielu z nich nie wiedziało o czym mówię. A to przecież jedno z najsłynniejszych miejsc w Ameryce Północnej (tam kręcono westerny z  Johnem Waynem – jak chociażby Dyliżans). Może już są na tyle szczęśliwi, że naprawdę nie potrzebują zobaczyć wszystkiego?

Nie chcę tu oczywiście wszystkich wrzucać do jednego worka. Na pewno są wyjątki od schematów jakie zaobserwowałam. Nie mi jednak osądzać decyzje innych. Każdy ma w końcu prawo do własnych wyborów ; ). Jeżeli jednak rzeczywiście czują się spełnieni mogę im jedynie zazdrościć : ).

Nowy Jork pozwolił mi spojrzeć na Amerykanów trochę inaczej niż jak postrzegałam ich do tej pory. Kiedy pracowałam jako kelnerka w Orlando, spotykałam mimo wszystko ludzi na urlopach, często na wakacjach życia. Dla wielu z nich miało to pewnie być całkowite oderwanie się od codzienności. Zresztą jak pewnie dla każdego z nas w momencie urlopowania się ; ).

Ah! Nie zapomnijmy też o bardziej futrzanych obywatelach Nowego Jorku ; )

Wiem, że często narzeka się na Amerykanów i ich częstą dezorientację w poglądach. Ja jednak staram się ich nie osądzać przez swój pryzmat patrzenia na pewne sprawy. W innych warunkach, w innym czasie i innym miejscu może każdy z nas myślałaby tak jak oni? Zresztą trudno mówić o nich jak o jednej grupie ludzi ; ). Od każdej reguły mamy wyjątki!

A jakie są wasze doświadczenia z ludźmi z innych kultur? Może też byliście w USA? Mieliście podobne obserwacje czy to tylko w mojej głowie takie rzeczy powstały? ; )

Pozdrowionka,
Smiley

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress