Tak się okropnie złożyło, że musiałam się przeprowadzić. Moje nowe wynajmowane mieszkanie jest rzeczywiście nowe, świerzynka  prosto od dewelopera. Niby fajnie, co nie? Ale! Ale jest bardzo dużo, przykładowo: nic nie działało, a w tym pralka, kuchenka, zmywarka i domofon! I do tego było pusto.

Bo z remontami to jest tak, że jak ma być na już, to będzie za dwa tygodnie…

komiks

… a kupa lumpów rośnie.

Takim sposobem żyłam sobie na walizkach. Szafa już na szczęście jest, nie domyka się wprawdzie i jest jakaś krzywa, ale nie można mieć przecież wszystkiego? Moja współlokatorka ma gorzej, bo jej szafa dalej nie przyjechała.

A jakie są wasze doświadczenia z przeprowadzkami/remontami/majstrami od wszystkiego czyli od niczego?

Pozdrowionka,
Smiley

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress