Wspomnienia z Islandii ciągle we mnie parują. Ledwo zamykam oczy, a już przenoszę się do wulkanicznego krajobrazu, po którym jeszcze tak niedawno jeździłam Dacia Duster. Było wspaniale, wyjątkowo, niezapomnianie i zaskakująco! Islandia jest przepiękna pod każdym względem. Choć jej piękno jest często bardzo surowe – zarówno dosłownie jak i w przenośni.

Na wstępie zapraszam was do obejrzenia filmu, mam nadzieję, że choć trochę pozwoli on wam przybliżyć jak z Martą się tam czułyśmy : ).

No i co myślicie? Okej moje umiejętności montażowe nie są na razie na najwyższym poziomie ale na pewno będę nad tym pracować!

Wracając jednak do konkretów.

Road Trip

Jak było widać na filmiku objechałyśmy całą Islandię do okoła zatrzymując się w tych najbardziej przejmujących miejscach. Mimo wszystko spróbuję wam to tu ponownie opisać ; )

Rozkład wycieczki

Dzień 1

Dzień 1 - Road Trip po Islandii
Wylądowałyśmy w Keflavik Airport koło 10 rano (czyli 12:00 czasu Polskiego, z Islandią dzieli nas dwu-godzinna różnica czasu : )). Na miejscu czekał na nas miły Pan z http://www.carrentaliceland.com/. Pan nas poinformował, że zmienili nam samochód z Toyota RAV4 4×4 Manual Benzyna (2008) na Dacie Duster Disel 4×4 2016 w tej samej cenie. Mówiąc krótko nie narzekałyśmy na tą zmianę. Disel lepiej pali, a i cena za litr była tak naprawdę niższa. Za zatankowanie 40 litrów oleju wychodziło nam około 280-300 zł. Pamiętajcie, że ceny na Islandii są wysokie, więc ta przebitka na paliwie niech was nie dziwi. Szczerze mówiąc ja zakładałam, że zapłacimy łącznie więcej (wyszło około 1030 zł).

Z Keflavik pojechałyśmy na północ. Pierwszego dnia w sumie przejechałyśmy najwięcej kilometrów bo ok 700. Ale było warto! Fiordy były przepiękne! Na noclegu zapoznałyśmy się za to z dwoma Portugalczykami kończącymi już swoją wycieczkę. Właścicielka Gueshousa dała nam kilka wskazówek gdzie jechać następnego dnia. Okazała się wybitną gadułą, a spodziewałam się czegoś odwrotnego po Islandczykach : )

Dzień 2

Dzień 2 - Road Trip po Islandii
Dnia drugiego Pańskiego pojechałyśmy więc na mały półwysep niedaleko naszego noclegu. Można tam było podobno zobaczyć foczki – nam sie niestety nie udało : (. Na domiar złego padł nam aparat. Dead, kaput nie chciał się uruchomić. Dobrze jednak, że żyjemy w czasach zaawansowanej elektroniki, poradziłyśmy więc sobie jakoś z telefonami (jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma). Wycieczka wokół półwyspu dała również się we znaki Daci, która się potwornie umorusała. Była tak brudna, że zwariowały nam czujniki parkowania (bibczały od razu po włączeniu wstecznego), o widoczności świateł czy tablicy rejestracyjnej nawet nie wspominając.

Idąc jednak na przeciw złym zbiegom okoliczności ruszyłyśmy dalej w stronę Akureyri – czyli naszego punktu docelowego na ten dzień. Połaziłyśmy trochę po tej metropolii – 18 000 mieszkańców to w końcu na Islandii co najmniej Wrocław ; ). Miasto urocze, otoczone górami, posiadające zalążek komunikacji miejskiej i centrum kultury. Ba! Chyba nawet Galerię Sztuki widziałam.

Dzień 3

Dzień 2 - Road Trip po Islandii
Z Akureyri ruszyłyśmy w stronę Egilsstadir. Po drodze zahaczyłyśmy o Wodospad Godafoss, wulkan Hverfjall oraz Kraflę (czyli krater powulkaniczny, ale zalany wodą). Był to jeden z moich ulubionych dni na Islandii. Wulkan był jak nie z tej ziemii – w pewnym sensie dosłownie, bo w tych okolicach kręcona była Rosetta (Ambition the film – Polecam! Kolejny popis Bagińskiego). Krafla zachwycała kolorami, ogromem i aż brak mi słów czym jeszcze.

Dzień 4

Dzień 4 - Road Trip po Islandii

Kilometrami się tutaj nie popisałyśmy, kręciłyśmy się po okolicach Egilsstadir – ale za to co za widoki! Zrobiłyśmy sobie dwie wycieczki trekkingowe (uff za porządne buty!). Ogólnie zmierzałyśmy do dwóch wodospadów, każda wycieczka zajęła nam około 3 godziny. Trasy były oznaczone jako Easy/Fairly Easy. Byłyby prostsze gdyby nie było w pewnych momentach tak ślisko. No ale co począć? : )

W okolicach Egilsstadir znajdziecie około 30 tras trekkingowych o różnym poziomie trudności i długości (niektóre zabierają 30 minut inne do 6 godzin). Podrzucam wam broszurkę w której jest wszystko fajnie opisane: http://www.ferdaf.is/images/Skjol/Perlur_lokaeintak_fyrir_net.pdf

 

 

Dzień 5

Dzień 5 - Road Trip po Islandii

W dniu 5 się rozpadało. Przez Islandię przechodziły bardzo silne deszcze i cała północ była na „alercie”. Zrezygnowałyśmy więc z wycieczki w głąb lądu (szkoda.. ale gdybyśmy utknęły w błocie to nawet nasza Dacia mogłaby mieć problemy). Udało nam się jednak zrobić 2godzinny spacer do plaży powulkaniczej – przepiękna! Tam też uchwyciłyśmy foki. Co ciekawe trafiłyśmy również na opuszczony samochód z kluczykami w środku… Wyglądał na całkiem sprawny, ale nie próbowałyśmy go na wszelki wypadek odpalić ; ). Później większość czasu spedziłyśmy w samochodzie, zatrzymując się w co ciekawszych punktach (często wyznacozne przez ilość samochodów ; ) – w tej częśći wyspy już się takowe pojawiały).
W Djupivogur miałyśmy nocleg w hostelu i spotkałyśmy bardzo przyjemną grupę australiczyków. Była mała drama – polała się krew! Tak się kończy chodzenie po stłuczonej szklance ; ). Ten nocleg wspominam jako jeden z najfajniejszych.

Dzień 6

Dzień 6 - Road Trip po Islandii

Drugi dzień słabej pogody. Miałyśmy akurat po drodze lodowiec. Mimo, iż nie było za wiele widać widok i tak był prześliczny! Chciałyśmy wpłynąć na jezioro polodowcowe, pan od sprzedaży biletów powiedział nam jednak, że jeśli możemy wróćić następnego dnia to warto, bo pogoda powinna być lepsza i efekt będzie bardziej zachwycający. Tak też zrobiłyśmy. Pojechałyśmy do naszego noclegu jakieś 100km dalej, gdzie okazało się, że mieszkamy na kompletnym odludzi i praktycznie bez Internetu. Co samo w sobie w sumie nie było złe ; ). Miałyśmy wieczór z książkami.

Dzień 7

Dzień 7 - Road Trip po Islandii

Powrót na lodowiec – zdecydowanie było warto! Jak się okazało przez wiatr i mgłę rzeczywiście nic nie było widać. Poniżej zresztą sami możecie zobaczyć, bo jest to ta sama laguna co poprzedniego dnia. Przy okazji zaatakował mnie również Atlantyk, wiec zaliczyłam przebieranko – całe skarpetki mokre!

Dzień 8

Dzień 8 - Road Trip po Islandii

8 dnia zmierzałyśmy w stronę Reykjaviku. Po drodze zachaczyłyśmy jednak o wodospad, łączące się płyty kontynentalne Północnej Ameryki i Euroazjii, jedno z największych jezior na Islandii oraz kolejny wodospad. W sumie był to całkiem produktywny dzień ; ). Dodatkowo na noclegu poznałyśmy fajną grupę ludzi, z którymi poszliśmy oglądać zorzę polarną. Oczywiście nic nie było widać przez chmury, ale zabawa na molo była przednia ; ). Mam nadzieję, że z francusko-niemiecko-amerykańską ekipą jeszcze się kiedyś spotkamy!

 

Dzień 9

Dzień 9 - Road Trip po Islandii

Ostatni dzień zwiedzania. W sumie zakładałyśmy z Martą, że będzie to „najnudniejszy” dzień. Okazało się jednak, że półwysep Reykjavikness zaskakiwał znacznie bardziej niż się spodziewałyśmy. Czułyśmy się znowu jak na innej planecie, na trochę zgubiłyśmy nawet bazę (Dacia). Przy okazji znalazłyśmy parę keszy ; ).

Dzień 10

Jazda na lotnisko i powrót do Kopenhagi : (

Uff! To mi dopiero długi wpis wyszedł : D. Mam nadzieję, że was nie zanudziłam ; )

W części drugiej dokładniej rozpiszę co ile mniej więcej kosztowało. Wypiszę również wszelkie inne dodatkowe informacje, które mogą wam się przydać ; )

Pozdrowionka,
Smiley

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress