Scenariusz komiksu: gdzie by tu zacząć

Milena siedzi zagrzebana w robieniu komiksu, więc dziś przychodzę na gościnne występy pogadać o scenariuszach.

Gdy ktoś pyta mnie jak zacząć pisać opowiadanie/powieść, to mam dla niego w sumie jedną radę: usiąść i napisać. Prawdopodobnie za pierwszym razem wyjdzie mu sieczka nie za bardzo podobna do tego, co widział oczami wyobraźni, ale cytując Savile’a:

„Świetny pomysł w twojej głowie jest bezwartościowy. Świetny pomysł źle wyrażony na papierze może być poprawiony.”

Ze scenariuszem do komiksu ma się to jednak nieco inaczej, moim skromnym zdaniem.

Medium

Nie wystarczy po prostu usiąść i spisać rozmowę, która słyszy się w myślach.

Komiks to medium mieszane. W zasadzie jak prawie każde medium do opowiadania historii, poza książką, która przekazuje całą swoją opowieść tylko za pomocą słów. Może mieć ilustracje, ale one stanowią bonus do tekstu, a nie podstawę przekazu (z premedytacją ignoruję na przykład „S.” J.J. Abramsa i D. Dorsta). Piosenki mają tekst i muzykę, film poza słowami dialogów ma obraz i dźwięk. Komiks ma obraz, a to oznacza, że nie można po prostu usiąść i napisać dialogów i niech się dzieje wola nieba. Wypada brać pod uwagę format docelowy. To albo typsetter (jakkolwiek nazywa się ta funkcja w języku polskim, szczerze przyznaję, że nie wiem) będzie miał ochotę autora dialogów zabić, bo nawet ośmiopunktową czcionką nie będzie w stanie upchnąć monologu na stronie. A to tak naprawdę szczegół edycyjny. Ważniejsze jest to, że obraz i tekst w komiksie powinny się uzupełniać. To i fakt, że tekst jest jakby nieco drugorzędny, imho.

Warto to wziąć pod uwagę pisząc historię. Zastanowić się nad tym, co będzie pokazane na obrazach albo zrobić jeszcze jeden krok w tył i pomyśleć w jakiej technice będzie to zrobione.

Technika

Ja stukam w klawisze, pisząc tę notkę, Milena babra się w farbie. Farba w pewnym sensie była pierwsza. Milena powiedziała, że w sumie chciałaby zrobić komiks z pomocą akwareli. OK. Czemu by nie? I tak punktem wyjścia było nie „Marša chciałaby opowiedzieć o…” a „jaka historia wyglądałaby ciekawie zrobiona za pomocą akwareli?”.

I nawet nie chodzi o to, że czegoś daną techniką nie dałoby się zrobić, bo pewnikiem utalentowany rysownik dałby radę, ale raczej o to, jak historia mogłaby pomóc wydobyć wszystko co najlepsze z wybranej techniki. Obraz i treść powinny się przeplatać i wspierać, a nie być ze sobą połączone za pomocą kilkunastu metrów niezastąpionej taśmy izolacyjnej i hektolitra kropelki. Obrazy mogą opowiedzieć cholernie dużą część historii nie używając ani jednego słowa i to jest siła komiksu. Coś, co nie „można” wykorzystać, a co wykorzystać trzeba.

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, gdy jest się osobą operującą głównie słowem, a twoim najlepszym dziełem rysunkowym prawdopodobnie jest zawór narysowany w czasie studiów, ale warto naprawdę to przemyśleć. Zwłaszcza, że dobra strona wizualna obroni kiepski scenariusz, ale w drugą stronę to nie działa.

Pozdrawiam,
Marta
marszowickiepola.pl

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress