Swoją pierwszą wizę dostałam w wieku 15 lat. Był rok 2003. Warunki  wjazdu do USA zostały mocno zaostrzone po 11 września 2001. Nie trudno więc sobie wyobrazić, że (za przeroszeniem) srałam w gacie ze strachu czy ją dostanę. Moja siostra była już tam kilka lat. Jej mąż (rodowity Amerykanin) wysłał mi specjalne formalne zaproszenie, co w tamtych czasach dawało Ci kilka dodatkowych punktów na plus. Amerykanin ręczył za ciebie, a prawdopodobieństwo, że jedziesz pracować na czarno wydawało się trochę mniejsze.

Czasy może i się zmieniły, ale podczas rozmowy w ambasadzie amerykańskiej ciągle staramy się przekonać pana/panią po drugiej stronie, że my wcale tam nie chcemy zostać na stałe ; ) (no przynajmniej w przypadku większości wiz : ))

rozmowa o wizę amerykańską

Z ręką na sercu mogę wam powiedzieć, że starałam się pana w okienku przekonać, że uwielbiam swoje gimnazjum i chce skończyć edukację w Polsce. W końcu to mój kraj. To nie ważne, że siostra postanowiła wyemigrować : ). Dodatkową otoczkę niepewności dodawał fakt, że wtedy nie umawiano się na konkretną godzinę, ale na dzień, a innych ludzi starających się o wizę było setki! Dosłownie.

Moja pierwsza wiza

Zaczęłam od wypełniania z mamą wszystkich papierów (w przypadku wizy turystycznej wniosek DS-160). Serio, to była droga przez mękę. Poczynając od zdjęcia na który wyglądałam, jak nastoletni kryminalista z problemami narkotykowymi, po masę pytań na które nie zawsze były łatwe odpowiedzi. Jednak jakoś się udało. Przyszła pora na telefon. Telefon! Moi drodzy licząc koszty wyjazdu do USA, oprócz opłaty wizowej pamiętajcie uwzględnić opłatę za rozmowę telefoniczną z ambasadą. Podejrzewam, że teraz ten proces jest troszkę krótszy wtedy jednak nie dość że rozmowa ceniła się 10 zł za minutę to dojście do odpowiedniej osoby i ustalenie terminu zajmowało dobre 20 minut, jak nie dłużej. Poziom stresu rósł drastycznie.

Ponieważ pochodzę z Ostrowa Wielkopolskiego przynależałam pod ambasadę w Warszawie. W nocy jechałam z mamą pociągiem, aby stawić się na miejscu przed otwarciem ambasady, aby być na początku kolejki. Wiele innych osób wpadło na ten sam pomysł, więc przy Alejach Ujazdowskich koczowałam od 4 rano razem z 50cioma innymi osobami. Rano zaczęli nas wpuszczać, ale oczywiście nie ot tak. Najpierw przeszukanie, skany, a całą elektronikę trzeba było zostawić przy wejściu (z tego co wiem nadal nie wejdziecie z telefonem, trzeba zostawić przy ochronie). Potem godzinami stałyśmy w kolejce. Przez te godziny widziałam masę ludzi które odchodziło od okienek z rozpaczonymi minami. Na 10 osób może 2 dostawały wizę. Takie były realia.

W końcu przyszła moja kolej. Wiedziałam co mam mówić, byłam gotowa do walki! Podeszłam do okienka i trochę mi nagle ulżyło. Po drugiej stronie pan który mnie przesłuchiwał, był Amerykaninem BARDZO podobnym do mojego szwagra. Słowo daję, gdyby stanęli obok siebie bralibyście ich za braci. Wiem, że to w sumie nie miało znaczenia, ale w 15-letnią mnie tchnęło trochę nadziei. Pan zadał mi kilka podstawowych pytań. Potem kazał mi się rozluźnić (stres mi pewnie uszami wychodził) i powiedział, że dostałam wizę!

Każda kolejna wiza była już dla mnie dużo prostsza. Nie stresowałam się aż tak. Wiedziałam co mnie czeka. A też coraz mniej osób tak naprawdę starało się o wizy. Jeśli ktoś z was myśli o tym – walcie bez strachu! Patrząc na sytuację na świecie nie wiadomo co będzie za kilka lat, na razie jednak proces dostania wizy jest naprawdę relatywnie łatwy : ).

Wiza amerykańska – praktyczne wskazówki

Rodzajów wiz nieimigracyjnych i imigracyjnych jest masa, was interesują najczęściej te pierwsze  – służbowe, studenckie, pracownicze, turystyczne, dla dziennikarzy itp (więcej tu: ustraveldocs.com). Jadąc do USA w celach turystycznych potrzebujecie wizę turystyczną B-2.

Na chwilę obecną opłata za tą wizę wynosi 160$ (kiedyś było 100$) czyli 656 zł. Cena w złotówkach zależna jest od kursu, jednak kiedyś był określony limit, że nie mniej niż kurs 4 zł. Nie wiem jednak czy ta zasada dalej obowiązuje.

Aby ubiegać się o wizę musicie mieć stosowne dokumenty:

  • formularz elektronicznego wniosku o wizę nieimigracyjną (DS-160). Informacje o wniosku: http://www.ustraveldocs.com/pl_pl/pl-niv-ds160info.asp oraz wniosek: https://ceac.state.gov/genniv/. Wniosek jest po angielsku, możecie jednak wybrać opcję „polską” wtedy po najechaniu na pytanie będziecie mieć tłumaczenie pytania.
  • ważny paszport
  • jedno zdjęcie 5 cm x 5 cm. Wymagania co do zdjęcia znajdziecie tu: http://www.ustraveldocs.com/pl_pl/pl-niv-photoinfo.asp i tak, wygląda się na nich strasznie. Nie można mieć okularów, musi być widoczny cały owal twarzy itp.
  • potwierdzenie umówienia się na rozmowę. Jak się okazuję teraz można to zrobić przez Internet. Jest to duże ułatwienie i oszczędność pieniędzy.

Czyli krok po kroku wygląda to tak:

Krok 1
Wypełniamy wniosek DS-160

Krok 2
Płacimy.

Krok 3
Umawiamy się na rozmowę z konsulem w Warszawie lub Krakowie.
Będzie wam porzebny:

  • numer paszportu,
  • numer potwierdzenia opłaty,
  • dziesięciocyfrowy numer kodu potwierdzającego złożenie formularza DS-160.

Krok 4
Jedziemy do Ambasady/Konsulatu w dniu i o godzinie umówionej rozmowy. Zalecane jest przychodzenie na czas, nie wcześniej!
Należy zabrać ze sobą:

  • potwierdzenia umówienia się na rozmowę,
  • potwierdzenie złożenie wniosku DS-160,
  • zdjęcie,
  • aktualny paszport i poprzednie paszporty.

Tak przynajmniej wygląda to w teorii : ). W praktyce mogą wam się przydarzyć różne chocki klocki ; ).

UWAGA!

Pamiętajcie jednak, że wiza to dokument który uprawnia was do starania się o wjazd na terytorium USA. Wiza nie gwarantuje wjazdu do Stanów Zjednoczonych. Możecie podróżować do punktu granicznego przykładowo na lotnisku. Jedynie amerykański urzędnik imigracyjny Departamentu Bezpieczeństwa Narodowego (DHS) wydaje wam zezwolenie na wjazd do Stanów Zjednoczonych.

Nie powiem aby taka sytuacja zdarzała się często, jednak istnieje prawdopodobieńtwo, że urzędnik nie zezwoli wam na wjazd do USA. Pamiętajcie więc, aby nie przewozić niczego niedozwolonego i jednak zachowujcie się stosownie do sytuacji, nie robiąc przykładowo niestosownych żartów. Słyszałam już o sytuacjach gdzie głupie zachowanie przysporzyło sporo kłopotów bo urzędnik zrobił się podejrzliwy. O moich przygodach z urzędnikami imigracyjnymi i ochroną na lotnisku też wam kiedyś opowiem, bo raz już byłam w sytuacji, w której obawiałam się, że cofną mnie z lotniska w Waszyngtonie.

Gdybyście mieli jakieś pytania związane z wizą amerykańską to śmiało pytajcie ; )

Pozdrowionka,
Smiley

PS. U! Rzadko są u mnie takie długie wpisy! : P

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress